Pewnie nic odkrywczego nie napiszę, ale...
Moim faworytem został zapach Blissful Autumn- niestety dowiedziałam się niedawno, że firma go wycofuje. Jestem niesamowicie zasmucona :(
Nabyłam ponadto sampler (wosku nie było) Lake Sunset- wspaniały zapach, lekki, idealny na wieczór, by oddać się marzeniom, czy do poczytania ulubionej książki- nie wiem jak u was, ale na moją wyobraźnię zapachy działają równie mocno co książka lub muzyka. Samplery są jednak z reguły mniej wonne niż woski, muszę więc poczekać na kolejną dostawę do sklepu i mieć nadzieję, że trafi się ten zapach.
Kolejne to Cinnamon Stick i Black Cherry. Te woski mieszam- odłamuję po kawałku z każdego i razem topię- wspaniały zapach wiśniowo- cynamonowy! Wprost idealny! Nie za słodki jak sam cynamon i niezbyt kwaśny jak sama wiśnia. Cudo :D
Następne: Soft Blanket i Honey & Spice czekają na swoją kolej (mam za dużo napoczętych wosków ;) ), ale już czuję, że to będą kolejni faworyci.
Ostatni z posiadanych przeze mnie zapachów- Wedding Day- podoba mi się najmniej. Jest zbyt intensywny i za bardzo mydlany. Chociaż niektórym pewnie przypadł do gustu.
Palący się Wedding Day :)
Natknęłam się jakiś czas temu na rozdanie dotyczące świec Yankee, więc podaję do niego link:
Zapraszam do udziału! :)