Witajcie!
To mój pierwszy blog, pierwszy wpis, więc jeśli jakakolwiek niedoskonałość rzuci Wam się w oczy, to proszę o komentarz- krytyki się nie boję :)
Docelowo blog miał być o moich przygodach z włosami (wiem, wiem- wiele takich jest), ale wczoraj nadszedł dzień, w którym wydarzyło się sporo rzeczy niezwiązanych z ową tematyką ;)
Dlatego postanowiłam na początek napisać o wydarzeniu, w którym miałam przyjemność brać udział.
Mianowicie- warsztaty braffitingu w Salonie Akademii Papaver w Bydgoszczy. Spotkanie prowadziły panie Magda i Karolina z BraMiracle- sklepu z bielizną oferującego usługę braffitingu.
Panie są bardzo kompetentne, niejedno już widziały (nie omieszkały i z nami- uczestniczkami- podzielić się zdjęciami) i w dość przystępny, nawet humorystyczny sposób przybliżyły nam zasady odpowiedniego doboru i noszenia biustonoszy.
Odkąd pamiętam miałam kłopoty z doborem dobrego stanika, a rok temu powiedziałam sobie "dość!" i zaczęłam poważne poszukiwania, głównie informacji. Bo od tego warto zacząć. Bez odpowiedniej wiedzy na nic zda się latanie po sklepach. Pamiętam, jak na pierwsze "polowanie" wybrałam się z kartką z modelami biustonoszy, moimi wymiarami pod, w, ściśle, luźno, na wdechu, na wydechu, ale i to nie pomogło. Przez cały rok udało mi się kupić JEDEN (!) biustonosz, który wydawało mi się, że jest odpowiedni. Wczoraj panie braffiterki uświadomiły mnie, że jednak nie i nadal mam cycki na plecach ;)
Nie dla mnie sieciówki i chińsko-wietnamskie stoiska. Muszę w końcu odłożyć nieco kasy i kupić sobie choć jeden porządny stanik, który zbierze mi cały biust do przodu (ten z pleców głównie :P )
Bardzo spodobało mi się (mojej koleżance również) to, że mogłyśmy się dowiedzieć jak naprawdę wygląda biust jędrny i niejędrny, że duże nie znaczy sflaczałe, a małe nie znaczy brzydkie i plaskate; że jak rośnie obwód, to niekoniecznie rośnie rozmiar miseczki (i odwrotnie), tak jak ma to miejsce właśnie na stoiskach bazarowych i niestety- spotkałam się też z takim zjawiskiem w sieciówce Intimissimi, gdzie większy obwód=większa miska.
Mogłyśmy na koniec poprzymierzać biustonosze pod okiem braffiterek, które pokazały co jest nie tak i jak powinno być. Nawet taki szczegół jak dodatkowa wstawka może mieć ogromne znaczenie.
Ponadto wraz z wizytówką otrzymałyśmy rabat 10% na zakupy w sklepie BraMiracle
oraz zaproszenie na malowanie paznokci wybranym lakierem z nowej serii OPI w Papaver :)
Udało mi się też zakupić malutki (bo raptem 30 ml) lotion do rąk i ciała OPI o zapachu hibiskusa (nie mam pojęcia jak pachnie hibiskus, za to mleczko zdecydowanie urzekająco!). Zapach długo utrzymuje się na ciele i naprawdę nie trzeba go wiele- przynajmniej takie mam odczucia po pierwszym użyciu, choć na pełną OPInię ;) jest jeszcze za wcześnie. A opakowanie wygląda tak:
Miniony dzień mogę zdecydowanie zaliczyć do udanych!
Taak, jakiś czas temu też się przekonałam, ile potrafi zdziałać dobrze dobrana bielizna :D jak już raz się kupi "porządny" biustonosz, to chyba się już z tego nie rezygnuje :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia w pisaniu, pozdrawiam!
Hurragan :)